Pomoc osoby bliskiej po udarze jest często niezbędna, ale nie powinna odbierać pacjentowi możliwości działania. Opiekun może wspierać, asekurować, motywować i organizować bezpieczne warunki, a jednocześnie zostawiać choremu przestrzeń na samodzielne próby. To ważne, bo każda czynność wykonana choć częściowo samodzielnie może wspierać powrót do sprawczości.
Opiekun osoby po udarze często chce zrobić wszystko jak najlepiej. Pomaga przy wstawaniu, ubieraniu, jedzeniu, lekach, wizytach, ćwiczeniach i organizacji dnia. To ogromne wsparcie, bez którego wielu pacjentom byłoby bardzo trudno funkcjonować.
Jednocześnie łatwo, z troski i pośpiechu, zacząć robić za chorego zbyt wiele. Wtedy pomoc, która miała ułatwiać życie, może niechcący ograniczać samodzielność.
Nie chodzi o to, żeby zostawiać pacjenta samego z trudnymi czynnościami. Chodzi o to, aby pomagać tak, by było bezpiecznie, ale jednocześnie dawać mu możliwość próbowania.
Dobra pomoc polega na tym, aby zapewnić bezpieczeństwo i wsparcie, ale zostawić pacjentowi możliwie dużo sprawczości. Osoba po udarze potrzebuje czasu, aby próbować, popełniać drobne błędy i uczyć się czynności na nowo.
Zamiast od razu zakładać pacjentowi bluzę, można podać ją w odpowiedni sposób i poczekać. Zamiast karmić, można przygotować talerz, ustawić sztućce i pozwolić pacjentowi spróbować samodzielnie zjeść część posiłku. Zamiast od razu odpowiadać za chorego, można dać mu czas na wypowiedź, gest albo wskazanie.
Taka pomoc bywa wolniejsza, ale może być znacznie bardziej wspierająca.
Proste pytania pomagają zachować szacunek i dają pacjentowi poczucie wpływu:
Takie pytania pokazują, że pacjent nadal ma prawo decydować o sobie — nawet jeśli potrzebuje pomocy.
Po udarze wiele czynności trwa dłużej. Mówienie, ruch, ubieranie, jedzenie czy podejmowanie decyzji mogą wymagać więcej czasu niż wcześniej. Pośpiech zwiększa napięcie, ryzyko błędów i frustrację.
Jeśli to możliwe, warto planować codzienne czynności z zapasem. Lepiej zacząć przygotowania do wyjścia wcześniej, niż ponaglać pacjenta przy drzwiach. Lepiej pozwolić mu spokojnie próbować, niż przejmować czynność tylko dlatego, że trwa długo.
Czas jest jedną z najważniejszych form wsparcia.
Pacjent może nie wykonać zadania idealnie. Może założyć ubranie krzywo, rozsypać trochę jedzenia, potrzebować kilku prób albo wykonać tylko część czynności. Warto zauważać wysiłek, a nie tylko końcowy rezultat.
Pomocne komunikaty to:
Takie słowa wzmacniają motywację i pomagają pacjentowi zobaczyć postęp.
Niektóre sytuacje wymagają asekuracji. Dotyczy to zwłaszcza wstawania, chodzenia, kąpieli, schodów, przenoszenia się z łóżka na krzesło i pierwszych wyjść z domu.
Warto zapytać fizjoterapeutę, jak prawidłowo pomagać przy wstawaniu, chodzeniu czy zmianie pozycji. Nie należy ciągnąć za słabszą rękę, podnosić pacjenta gwałtownie ani asekurować w sposób, który naraża opiekuna na uraz kręgosłupa.
Bezpieczeństwo dotyczy obu osób: pacjenta i opiekuna.
Wyręczanie może dotyczyć nie tylko ruchu, ale także rozmowy. Jeśli pacjent ma trudności z mówieniem, bliscy często odpowiadają za niego, kończą zdania albo tłumaczą wszystkim, co „na pewno chciał powiedzieć”.
Czasem taka pomoc jest potrzebna, ale warto najpierw dać choremu czas. Może odpowie jednym słowem, gestem, skinieniem głowy, wskazaniem obrazka albo napisaniem słowa.
Zamiast od razu mówić za pacjenta, można zapytać:
„Chcesz spróbować powiedzieć sam?”
„Możesz pokazać?”
„Czy dobrze rozumiem, że chodzi o wodę?”
To pomaga zachować poczucie godności i udział w rozmowie.
Dobrze jest ustalić, które czynności pacjent próbuje wykonywać sam, przy których potrzebuje asekuracji, a które na razie wykonuje opiekun. Takie zasady zmniejszają napięcie i nieporozumienia.
Można ustalić np.:
Zasady warto zmieniać, gdy pacjent robi postępy albo gdy pojawiają się nowe trudności.
Opiekun często widzi, co pacjent robi wolniej, gorzej albo inaczej niż dawniej. Warto jednak uważać, żeby obserwacja nie zamieniła się w ciągłe poprawianie.
Zamiast mówić: „Źle to robisz”, lepiej powiedzieć:
„Spróbujmy spokojniej” albo „Może będzie łatwiej, jeśli oprzesz rękę tutaj”.
Zamiast: „Daj, zrobię to za ciebie”, można powiedzieć:
„Widzę, że to trudne. Pomóc ci w tej części?”
Taki język wspiera, a nie zawstydza.
Pomaganie osobie po udarze może być bardzo obciążające fizycznie i emocjonalnie. Opiekun ma prawo do zmęczenia, złości, smutku, bezradności i potrzeby przerwy. To nie znaczy, że źle pomaga.
Warto prosić o wsparcie rodzinę, znajomych, pielęgniarkę środowiskową, lekarza, fizjoterapeutę albo organizacje wspierające pacjentów i opiekunów. Jeden człowiek nie powinien dźwigać wszystkiego sam.
Dbanie o siebie nie jest egoizmem. Zmęczony opiekun ma mniej cierpliwości, siły i uważności, a to wpływa także na bezpieczeństwo pacjenta.
Warto szukać dodatkowego wsparcia, jeśli opiekun nie radzi sobie fizycznie z przenoszeniem pacjenta, pacjent często upada, pojawia się agresja, silny lęk, problemy z połykaniem, duże trudności z komunikacją albo opiekun czuje, że jest na granicy wyczerpania.
W takich sytuacjach dobrze jest porozmawiać z lekarzem, fizjoterapeutą, pielęgniarką lub pracownikiem socjalnym o możliwych formach pomocy.
Pomoc po udarze powinna wspierać bezpieczeństwo i samodzielność. Warto pytać, zanim się pomoże, dawać pacjentowi czas, chwalić próby i nie wyręczać tam, gdzie chory może zrobić choć część czynności samodzielnie.
Dobra pomoc nie polega na robieniu wszystkiego za pacjenta. Polega na takim wsparciu, które pozwala mu stopniowo odzyskiwać wpływ na codzienne życie.
"Treści w serwisie wracam.pl mają charakter informacyjno-edukacyjny i nie zastępują porady lekarskiej. W sprawach dotyczących zdrowia, leczenia i rehabilitacji należy skonsultować się z lekarzem lub specjalistą."